Wcale nie musisz tego czytać!

Nienawidzę czegoś musieć. Za każdym razem jak słyszę to słowo odzywa się moja polska natura „Ja? Ja coś muszę? Chyba Ty!”. Po prostu wszystkie włoski stoją już na baczność gotowe do kontrataku. Bo tak naprawdę nic nie musimy – robimy to, co chcemy. Poza kilkoma skrajnymi sytuacjami poza granicami prawa nie można nas do niczego zmusić. Resztę robimy z własnego wyboru. Zgadzasz się ze mną to świetnie! Nie zgadzasz się ze mną – to też super. A teraz zapisz/przypomnij  sobie co „musisz robić” i zapraszam dalej!

Strasznie dużo musienia jest w życiu. Musisz rano wstać, by musieć iść do pracy, bo musisz zarabiać pieniądze, żeby potem musieć sobie zrobić obiad i kupić fajne rzeczy i musieć pójść spać. Poza tym musisz być szczęśliwy, musisz się rozwijać, musisz czerpać z życia i … tylko czy na pewno?

Zapewne kilka punktów powyżej zgadza się z Twoją listą rzeczy, które musisz. A ja Ci teraz powiem, że nic nie musisz. Robisz to wszystko bo chcesz. Nie wierzysz mi, to pomyśl co by było gdybyś tego nie zrobił.

Przy okazji pisania tego tekstu spojrzałam szybko co muszę zrobić wg wujka google:

Musisz

 

Pierwsze wyszukiwanie i już wiem, że żadnego w tych punktów nie muszę. Przy ostatnim bardzo jednak chcę to zrobić. Idziemy dalej, bo teraz ktoś nam rozkazuje, więc poszukajmy co jakbym zapytała w pierwszej osobie?

Muszę

 

 

Hmmm. google zna mnie całkiem nieźle (pomimo, ze jestem na incognito) – schudnąć chcę na pewno, chętnie też Ciebie poznam, tylko gdzie ja teraz o tej porze mam niby chodzić?

Szybkie wyszukiwanie tych dwóch fraz po angielsku, żeby mieć pełniejszy obraz sytuacji:

You have to

Lubię wygrywać, ale te dwa ostatnie to jak z kosmosu – szczególnie o co chodzi z tym paleniem?

I have to

 

Z tej listy to już na pewno nic nie muszę :)

Zacznijmy od pracy. Mogłeś znaleźć sobie sponsora i do niej nie chodzić wcale, albo pobierać niski, bo niski, zasiłek i żyć biednie, ale bez pracy. Ostatnio czytałam artykuł o człowieku, który żywił się tym, co było wyrzucone przez innych, nie miał pracy i mieszkał u kogoś. Co najważniejsze – był szczęśliwy, że taką drogę sobie wybrał -można? Można. Bez  pracy i bez pieniędzy. Mogłeś też założyć swoją firmę i już mieć osoby, które na Ciebie pracują. Wybrałeś jednak pracę i z własnej woli do niej wstajesz. Nikt Cię zazwyczaj do tego nie zmusza – to jest  Twoja własna chęć posiadania większych funduszy i ułożenia sobie wygodnego życia.

Jak już jesteśmy przy pracy, to tam też niczego nie musisz. Najczęściej jednak chcesz robić wszystkie zadania, by mieć dobra opinię, by dobrze spełniać swoje obowiązki, by uniknąć nieprzyjemnej rozmowy, zwolnienia czy też chociażby, żeby pokazać sobie, że dasz radę to zrobić. To są wewnętrzne potrzeby i tylko Ty możesz sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego to robisz. Jeśli wyjdzie Ci, że nie zależy Ci na niczym, a chodzisz do pracy, bo chodzisz, to może czas na zmiany?

Jak już przy zmianach jesteśmy to z każdego zakątka mówią nam, że musimy być szczęśliwi, musimy coś zobaczyć, zwiedzić, pojechać. Tylko z jakiego powodu? Co nas w tym kreci? Po co nam to? A może chcesz być dzisiaj mega smutny i ponarzekać sobie, bo wtedy daje Ci to nowe pomysły? Bo przy gorszych dniach mamy całkowicie inne myśli i zauważamy możliwości, jakich w innym momencie nie widzimy? Ja wczoraj wybrałam smutniejszy dzień, kiedy widziałam każdą dziurę w całym, przeanalizowałam dlaczego mnie co wkurza i dzisiaj wstałam z dodatkowym kopem do działania.

A jutro rano chętnie pójdę do pracy, bo lubię, to co robię i każdy dzień daje mi coś nowego.

Dopiero jak sobie zdamy sprawę z tego dlaczego coś chcemy robić, dlaczego jesteśmy w tym miejscu i z tymi ludźmi, odkrywamy swoją wewnętrzną potrzebę. Najlepiej sprawdza się tutaj metoda „5 why”, czyli 5 razy zapytania się dlaczego chcesz to robić. Jest ona podobna trochę do rozmowy z dopiero co zaczynającym mówić, ciekawym świata dwu – trzy latkiem, który ciągle pyta „a czemu?”. Dopiero po takiej analizie dotrzemy do prawdziwej motywacji. I wtedy, jak już wiesz po co Ci to, może dojdziesz do wniosku, że czas na zmiany, że wolisz wstawać później i robić coś zupełnie innego. A może wręcz przeciwnie – będziesz chciał rano wstawać, żeby robić to, co dotychczas z większą energią? Inaczej się wstaje, jeśli chcesz coś robić, niż jeśli musisz.

Tak więc nic nie musisz, a teraz spójrz jeszcze raz na swoją listę i przeanalizuj dlaczego chcesz każdą z tych rzeczy robić. Oczywiście, jeśli tylko chcesz to zrobić. I jak, dalej coś musisz?

 

 

Spodobał Ci się mój wpis - polub go lub się nim podziel!
  • Moje serce podbilo zwłaszcza zdanie o tym, że narzekanie daje nowe pomysły. Tez tak tak! Czasami najlepiej podnosi mnie na duchu dzień obrzarstwa i marudzenia. Aż szkoda, że to się zrobiło takie passe.

    • Dziękuję za miłe słowa. Nie wiem czemu gorsze dni zrobiły się takie passe – bez nich na pewno byśmy nie mieli przełomowych odkryć, bo jak jesteśmy ze wszystkiego ciągle zadowoleni, to nie mamy bodźca na wymyślenie czegoś naprawdę innego. To takie momenty dają największą motywację i albo utwierdzają o słuszności wyboru, albo są podwaliną wielkich zmian w naszym życiu :)