Umiejętności miękkie a zarządzanie projektami

Z jednej strony mamy wszystkie metodyki – PMI, Prince2, czy Agile- z drugiej są umiejętności miękkie. Jaką rolę odgrywają te drugie w dzisiejszych projektach?

Czy wszyscy kierownicy projektów stosują się do jednej metodyki? Z mojego doświadczenia i rozmów z innymi osobami dość często metodyki są mieszane. Jedno jednak zawsze pozostaje bez zmian – umiejętność dogadania się z ludźmi.

Kiedy byłam na studiach prowadziłam projekt. Jak to często w takich warunkach bywa – oczywiście za darmo, bez większego czasu na przygotowania i z nowymi, zazwyczaj z bardzo ograniczonym czasem, osobami. O metodykach wtedy w ogóle nie słyszałam – no dobrze, kilka razy może coś i mi się o nich o uszy obiło, ale nawet na książkę o nich nie było mnie stać, a w bibliotekach nie zawsze były one spotykane.  Miałam jednak cel – zbudować fajny zespół i osiągnąć coś razem – pomimo naszego braku wiedzy i ogólnej niedoskonałości. Jedyne, co miałam do dyspozycji to umiejętności miękkie – jasna komunikacja i zdolność dogadania się z ludźmi. Za mój sukces uważam to, że na każdym spotkaniu był obecny prawie cały skład, gdy w tym samym czasie u znajomych przychodziły pojedyncze osoby. Zawiązały się znajomości, przyjaźnie i każdy z nas czerpał radość z przebywania razem. Według wszelkich prawideł nasz projekt powinien się skończyć fiaskiem – jednak przetrwał i udało nam się go zrealizować. Tak – dużo rzeczy bym poprawiła, zmieniła, ale zespół zostałby ten sam.Dama zarządzanie projektami i umiejętności miękkie

Z drugiej strony miałam możliwość wiele razy podglądania pracy różnych zespołów – super zorganizowanych technicznie, jednak nie osiągających rezultatów. Analizowałam więc, co się tam takiego dzieje, bo przecież z taką wiedzą techniczną powinni odnieść od razu sukces. Okazało się jednak, że komunikacja tam szwankowała, kierownik miał jedyne słuszne zdanie i nie zauważał, że coś jest nie tak. Zamiast wspólnie się cieszyć projektem i celebrować małe sukcesy – wszyscy byli zniechęceni i chcieli odejść. Jeśli prowadzimy takie przedsięwzięcie w firmie, to osoby od tak nie odejdą – w końcu hierarchia i te sprawy. Gorzej jednak w wolontariacie – bo bez dogadywania się na pewno cały zespół nam ucieknie i zostaniemy sami.

W swoich projektach stawiam na transparentność i dobrą komunikację. Doceniam fakt, że pracuję ze specjalistami i każdy z nich w pewnej dziedzinie jest dużo lepszy ode mnie. Mam najlepszych ludzi i każdego z nich szanuję i cieszę się, że mam przyjemność z nimi pracować. Świętujemy też małe i większe sukcesy – choćbym miała sama tę czekoladę kupić czy upiec ciasto.

Oni też by polegli, gdyby się nie dogadali :)

Oni też by polegli gdyby się nie dogadali :)

Każdy z nas popełnia błędy – ja też je na pewno robię. Bardzo zależy mi, żeby zarówno w trakcie w projektu, jak też i po nim  dostać informację zwrotną co było dobrze i co powinnam poprawić. I ostatnio byłam przeszczęśliwa, jak dowiedziałam się, że ilość komunikacji zarówno do grupy projektowej, jak też i poza nią była wystarczająca. W projekcie, który wprowadza dużą zmianę w codziennej pracy to jest jedna z największych pochwał!

Na pewno stosowanie gotowych narzędzi i rozwiązań przygotowanych przez instytucje szkoleniowe i certyfikacyjne ułatwia nam prowadzenie projektów, jednak bez nich, ale ze świetnie dogadującym się zespołem, dalej jesteśmy w stanie osiągnąć sukces.

Jeśli jednak nie mamy umiejętności miękkich i nie potrafimy się z ludźmi dogadywać (czy to z zespołem, sponsorem, czy też z interesariuszami) nawet najlepsza metodyka może nam nie wystarczyć.

Zdjęcie główne: sheriyates

Zdjęcie w tekście: geralt

Avengers: comicvine.com

 

Spodobał Ci się mój wpis - polub go lub się nim podziel!