Miało być tak pięknie, a wyszło tak jak zawsze

czyli jak teoria się spotyka z praktyką, niekończące się schody oraz z czym się je procesy.

Na początku kilka słów o procesach, gdyż dość często będą się one tutaj pojawiać. Jedni je kochają, inni nienawidzą, jeszcze inni nie wiedzą co to jest, więc na wszelki wypadek zwalczają i nienawidzą ich jeszcze bardziej. Jak się jednak okazuje nie taki diabeł straszny, gdyż proces – najkrócej mówiąc – jest to szereg następujących po sobie czynności wykonywanych w określonym celu. Ja należę do fanek procesów – uwielbiam je tworzyć, gdyż bez zobaczenia tego co robimy, nie jesteśmy w stanie zobaczyć, co można by było zmienić na lepsze. Najbardziej mi smakują z herbatą i ciasteczkami…czekoladowymi najlepiej…jak nie ma, może być to sama czekolada z orzechami… Najłatwiej jest go zbudować w formie graficznej. Żebym nie była jednak gołosłowna pokażę zaraz poniżej, jak to kilka początkowych schodków zaczęło się powiększać przy okazji tworzenia tego bloga.

Wszystko wydaje się łatwe do momentu kiedy się tym nie zaczniemy zajmować. Gdzie nie spojrzymy – mamy specjalistów od wszystkiego. Co bardziej zaskakujące – bardzo często okazuje się, że owy specjalista od wszystkiego to jedna i ta sama osoba. Wystarczy jeden artykuł w gazecie i w komentarzach widzimy jak to lekarz/polityk/policjant/sędzia/matka/ojciec/nauczyciel [niepotrzebne skreślić lub potrzebne dodać] jest głupi, bo wszyscy wiedzą jak to powinno wyglądać. To jest jednak temat na oddzielny tekst, więc wracam do mojego momentu bycia uświadomioną.

Ja niby wiedziałam, że założenie i prowadzenie bloga to nie takie hop siup (wcześniej już trochę się interesowałam w tym temacie  i próbnego miałam już ok 7 lat temu), ale jednak dalej wydawało mi się, że nie będzie to aż tak trudne. Przecież tyle osób ma swoje pamiętniczki, to ja też dam radę. I tak oto czekające mnie schody, jak to sobie teraz uświadomiłam, wyglądały następująco:

Chce bloga-zalozenie

No dobra, może w punkcie „Zakładam bloga” miałam trochę więcej czynności, ale dalej nie było to tak skomplikowane, jak to z czym się zderzyłam.  Mianowicie prawda o tym jak to wygląda okazała się być jeszcze bardziej złożona, niż byłam to sobie w stanie wyobrazić (nawet ja):

Chce bloga-realia

Pierwsze Schody zaczęły się już na etapie domeny i serwera. Były to naprawdę Schody przez duże S. Wcześniej pisałam na bloggerze, więc teraz musiałam skorzystać z pomocy osoby ogarniętej w tych tematach, czym się firmy i ich oferty od siebie różnią. Później przyszedł czas na szatę graficzną. Oczywiście nie znalazłam layoutu idealnie spełniającego moje potrzeby, więc zaczęło się dostosowywanie. Przyzwyczajona do używania sharepointa i jego pięknych opcji przesuwania, dodawania części itp, musiałam sobie przypomnieć opcje HTMLa. Poza tym pojawiło się mnóstwo innych rzeczy, które od razu chciałabym mieć. Obsługa dodatkowych programów, jak google analitics, wordpress, 8-bit art, fanpage na fejsie, programu do obróbki zdjęć i wielu innych okazała się must have. Tak więc jeszcze do końca tego procesu nie doszłam (jestem kobietą, trochę mi to zajmuje), ale teraz już mam pięknie dodane poprawki do mojego planu, kondycja też już coraz lepsza, więc jestem już coraz bliżej :)

 

 

Spodobał Ci się mój wpis - polub go lub się nim podziel!
  • Jacek

    Wyobrażam sobie, że mapa procesu w przypadku zakładania bloga u wielu wygląda tak

    Chcę bloga -> zapominam o sprawie -> ktoś mi przypomniał -> szukam wiarygodnej wymówki -> kończą mi się wymówki -> siadam przed klawiaturą -> płaczę -> czekolada nie ocenia, czekolada rozumie -> płaczę -> piszę wstęp -> kasuję wstęp -> bluzgam -> czekolada powrót -> reddit -> mecz -> zapominam o sprawie 😀

    • JaDamska

      Aż tak daleko w tył to ja nie wybiegałam :) Jeśli jednak miałabym to zrobić to u mnie po piszę wstęp byłby => sprawdzam ile osób mnie czyta => mam mało wejść (to, że nikomu o blogu nie mówiłam przecież nie powinno stanowić problemu – jestem tak zajefajna, że 5 tys UU zjadzie mnie samemu) => wkurzam się na niską ilością czytelników => czekolada powrót (jest czekolada, bluzgów już nie trzeba) => więcej czekolady => przeprowadzam się do Sz-na => zapominam o blogu => przypominam sobie, że można założyć coś takiego po wielu latach :)